Bez kategorii

Więcej niż samoobrona, czyli wszystkie korzyści z trenowania Krav Magi [część 1]

Krav MAGI

Treningi Krav Magi dają w kość. Jak Mariusz ma „dzień energii”, to rozgrzewka przypomina Formoza Challenge, a właściwe zajęcia egzamin do SEAL-s. Zdarza mi się „odłączenie baterii. Często po powrocie do samochodu siedzę w ciszy i rozkoszuję się spokojem. Nic już nie muszę robić, nikt nie wydaje mi poleceń, ręce mogę swobodnie trzymać na kierownicy i nie przejmować się niespodziewanym prawym prostym i tym cudownym kopem w krocze, który jak na złość wchodzi „pod” ochraniacz. Pełen luz i wolność.

A jednak, choć treningi są dla mnie takim wysiłkiem, postępów często nie widać, kontuzja goni kontuzję a porażka porażkę, to nigdy nie zamieniłbym tej „męczarni” na wieczorne leżenie na kanapie. Powód jest prosty: kravka pomogła mi na tylu polach życiowych, że rezygnacja z treningów byłaby głupotą.

Krav Maga pomaga w stresie

Z perspektywy obrony przed atakiem nożem, wszystkie problemy życiowe wydają się śmieszne. Przyjmując po raz pierwszy bolesne uderzenie w przedramię, człowiek zdaje sobie sprawę, że teoretycznie właśnie uniknął śmierci. Kluczem jest mądre wykorzystanie stresu: szybka ocena sytuacji, decyzja, zastosowanie techniki i wykończenie akcji. Nie ma tu miejsca na panikę, znieruchomienie ze strachu czy chaotyczny „wiatrak”. Charakterystyczne dla Krav Magi połączenie szybkiego namysłu z „wgranym” programem oraz realizmem sytuacji sprawia, że „metoda kraversa” przydaje się nie tylko na treningach, ale w całym życiu. Przykład: praca. Mail od klienta – gwałtowny atak. Drugi.  Po chwili telefon. W słuchawce wrzaski i przekleństwa. Po mojej stronie misja: świadome uniknięcie niebezpieczeństwa. Spokojnie zdecydować: uciekać czy przejść do ataku. Wykorzystać silne strony. Zastosować technikę. Oddalić się. Odetchnąć z ulgą. Nie ma dnia, żeby ten schemat nie zdał egzaminu.

Kravka przydaje się wszędzie tam, gdzie pojawia się stres. Uczy jak wykorzystać go dla własnych korzyści. Ze świetnym skutkiem.

Krav Maga uczy czujności

„Za każdym razem, gdy staję przed bankomatem patrzę czy ktoś do mnie nie podchodzi, a w kawiarniach siadam tak, by nie mieć ludzi z tyłu”. To zdanie usłyszałem od trenera dziesiątki razy. Z początku myślałem – przesada! Po co wpadać w paranoję? Czy naprawdę zawsze ktoś chce nas zaatakować? Prawda jest smutna: tak.

Krav Maga buduje w nas rodzaj kontrolowanej manii prześladowczej. Uczymy się, by zakładać, że zawsze ktoś może zrobić nam krzywdę. Bezpodstawne zaufanie to naiwność.

Jak się pomylę, spotka mnie niespodzianka. Jeżeli trafię źle, będę gotowy.Ufać mogę rodzinie, przyjaciołom i współpracownikom sprawdzonym w boju. Reszta ludzi? Nic nas nie łączy, więc  każdej chwili mogą mi zaszkodzić. Nie oznacza to, że tak się stanie.  Nie jest też brakiem sympatii, szacunku czy życzliwości, tylko nieustającą czujnością. To esencja Krav Magi i życia, w którym przynajmniej staramy się kontrolować ryzyko.

[cdn.]

"Polub" posta